Mela i Zuzia -cudowne koteczki nie mogą być z innymi kotakami- przesladują je do tego stopnia że tamte nie mogą swobodnie poruszać się w ich obecności,chowają się , nie jedzą, boją się skozystać z toalety.
Wychodzą kiedy Zuzia i Mela zostają zamkniete w innym pokoju.
Po zamknięciu w oddzielnym pokoju koteczki głośno miałcza do północy tak bardzo pragna być z człowiekiem
Mela i Zuzia, siostrzyczki ze smutną przeszłością, czekają na promyk nadziei, że i dla nich znajdzie się bezpieczna przystań na dalsze życie.
Byłoby wspaniale, gdyby ktoś pomyślał: co mogę zrobić dla nich, a nie: co one mogą zrobić dla mnie.
Są czyściutkie, mają duży apetyt, nie wybrzydzają przy jedzeniu- pewnie pamiętają smutne czasy, gdy nie było nic do jedzenia. Są zaszczepione i wysterylizowane. Na początku były bojaźliwe, ale po kilku dniach w tymczasowym domu niesamowicie zaczęły garnąć się do człowieka.
Mela trafiła do mnie chudziutka, z wyskubanym futerkiem, prawie łysa. Sama się okaleczała ze smutku. Powoli futerko odrasta, jeszcze ogonek
jej został taki długi i chudziutki jak u szczurka, ale to się szybko zmienia. Jest wielką pieszczochą, najchętniej siedziałaby na kolanach
i przytulała się do człowieka. Ma urodę kota egipskiego, z wydłużoną mordką i skośnymi oczkami. Nie znosi być sama, zawsze domaga się
towarzystwa człowieka lub Zuzi.
Zuzia to ta koteczka z czarną kropką na nosku. Na widok człowieka mruczy jak traktorek, łasi się o nogi i skrzeczy z radości. Kiedy chce
się bawić, wydaje gardłowe miauki zachęcając Melę do wspólnych wybryków. Przynosi w pyszczku piłeczkę i prosi, żeby się z nią bawić.
Gdy Meli nie ma w pobliżu, Zuzia robi się smutna, zaczyna jej szukać i nawoływać.
W myśl zasady: co dwa koty to nie jeden, gorąco namawiam na przygarnięcie tych dwóch bidul. Dwa koty to podwójna radość, proszę mi
uwierzyć.




ur. we wrześniu 2011






